Pozyskanie finansowania pod zabezpieczenie to dla wielu firm sposób na szybkie odzyskanie płynności lub sfinansowanie nowego projektu. Problem w tym, że przedsiębiorcy często powtarzają te same błędy, przez które cały proces trwa dłużej, kosztuje więcej lub kończy się odmową. Wbrew pozorom pożyczka pod zastaw to nie „ostatnia deska ratunku”, lecz narzędzie, z którego można korzystać świadomie i bezpiecznie – pod warunkiem, że wiemy, jak się do niej przygotować.
Zbyt luźne podejście do przygotowania dokumentów
Wielu przedsiębiorców zakłada, że skoro zabezpieczenie ma wartość, to reszta formalności jest mniej ważna. To błąd. Nawet pożyczka pod zastaw dla firm z Bankowym Brokerem wymaga rzetelnego przygotowania: aktualnych dokumentów firmy, potwierdzeń własności, zdjęć przedmiotu zabezpieczenia czy podstawowych danych finansowych.
Brak jednego elementu może wydłużyć proces o kilka dni. Dla biznesu, który potrzebuje pieniędzy „na wczoraj”, to różnica między kontynuacją projektu a jego zatrzymaniem. Warto traktować cały proces jak przygotowanie auta do przeglądu – im lepiej je przedstawisz, tym szybciej wyjedziesz z pozytywną decyzją.
Nieznajomość realnej wartości zabezpieczenia
Część firm operuje jedynie „wartością księgową” lub tym, co kiedyś zapłaciły za sprzęt czy nieruchomość. W praktyce liczy się bieżąca wartość rynkowa. Przeszacowanie majątku bywa rozczarowujące, a zaniżenie – blokuje dostęp do wyższej kwoty finansowania.
Aby tego uniknąć, warto:
- sprawdzić aktualne ceny podobnych aktywów,
- przygotować dokumenty potwierdzające stan techniczny,
- zebrać historię serwisową sprzętu,
- zrobić dobrej jakości zdjęcia,
- poprosić o wstępną ocenę doradcę.
Takie podejście pozwala uniknąć sytuacji, w której pożyczkodawca „sprowadza na ziemię” przedsiębiorcę, a proces trzeba zaczynać od nowa.
Pomijanie analizy kosztów i zobowiązań
Pożyczka pod zastaw może być szybka, ale to nie oznacza, że powinna być brana bez analizy. Niektóre firmy porównują jedynie oprocentowanie, pomijając prowizje, koszty wyceny, koszty prowadzenia czy sposób rozliczenia odsetek. To jak wybór telefonu tylko po kolorze – niby da się, ale ryzyko rozczarowania jest duże.
Dobrą praktyką jest przeanalizowanie całego „koszyka kosztów”, nie tylko jednej liczby. Warto też ocenić, czy firma będzie w stanie spłacać raty w scenariuszu mniej korzystnym, np. przy mniejszych przychodach w kolejnym kwartale.
Brak rozmowy o realnym celu finansowania
Zaskakująco wiele firm nie potrafi jasno określić, na co dokładnie potrzebne im środki. Tymczasem pożyczkodawca, widząc sensowny plan, często chętniej finansuje projekt lub oferuje lepsze warunki.
Warto więc mieć krótką, konkretną odpowiedź:
Czy środki mają zwiększyć produkcję? Czy służą jako bufor na sezon spadków? Czy potrzebne są do konsolidacji zaległych zobowiązań? Im bardziej realny cel, tym łatwiej przekonać pożyczkodawcę, że środki trafią tam, gdzie rzeczywiście przyniosą efekt.
Ignorowanie kontaktu z doradcą
Niektórzy przedsiębiorcy traktują doradcę jak formalność, tymczasem jego zadaniem jest skrócić drogę do finansowania. Doradca widzi błędy w dokumentach, podpowiada lepsze zabezpieczenia i wie, gdzie mogą pojawić się wątpliwości pożyczkodawcy. Pomijanie tego wsparcia to jak próba gry zespołowej w pojedynkę – niby się da, ale po co utrudniać?
Regularny kontakt ułatwia uniknięcie opóźnień, a czasem nawet wynegocjowanie korzystniejszych warunków.
Wnioski dla firm planujących pożyczkę pod zastaw
Pożyczka pod zastaw może być szybkim i skutecznym sposobem na pozyskanie finansowania, pod warunkiem że firma odpowiednio się przygotuje. Najważniejsze to unikać chaosu w dokumentach, dobrze znać wartość zabezpieczenia, analizować koszty i jasno określać cel finansowania. Świadome podejście sprawia, że proces staje się prostszy, a firma może skupić się na tym, co najważniejsze – rozwoju.
