Ile zarabia pogodynka – zarobki w mediach pod lupą

Nieoczywisty, medialny i nierówny – taki jest rynek pracy dla prezenterek i prezenterów pogody. Szczególnie nierówne są zarobki: ktoś w lokalnej telewizji walczy o 4 tys. brutto, a inna osoba za tę samą pogodę, tylko w prime time, dostaje kilkanaście razy więcej. Znajomość widełek, realnych stawek i mechanizmów wynagradzania w mediach pozwala świadomie planować wejście do zawodu „pogodynki” i uniknąć pracy za uśmiech do kamery.

Warto wiedzieć, gdzie faktycznie krąży duży pieniądz, a gdzie płaci się głównie „prestiżem”. W poniższym tekście uporządkowano to, co zwykle funkcjonuje jako medialne plotki: widełki finansowe, różnice między stacjami, specyfikę umów i dodatkowe źródła dochodu. Tekst jest pisany z myślą o osobach, które poważnie rozważają karierę przy pogodzie – nie jako ciekawostkę, tylko realną ścieżkę zawodową.

Kim jest „pogodynka” w 2026 roku?

Określenie „pogodynka” brzmi lekko, ale opisuje kilka zupełnie różnych ról. Jedna osoba „tylko” czyta to, co przygotuje dział meteo, inna sama analizuje mapy, rozumie modele numeryczne i potrafi zderzyć prognozę z rzeczywistością. Jeszcze inna łączy telewizję, radio i social media, budując wizerunek eksperta od pogody.

Typowe obszary pracy prezentera pogody:

  • telewizja ogólnopolska – główne wydania serwisów informacyjnych, poranki, programy śniadaniowe, kanały informacyjne
  • telewizja regionalna – ośrodki TVP, stacje miejskie i kablowe
  • radio – wejścia antenowe z prognozą, często łączone z rolą prezentera lub wydawcy
  • internet – serwisy pogodowe, portale, kanały na YouTube, TikTok, Instagram
  • eventy i komercja – konferencje, prowadzenie imprez, kampanie reklamowe

Od miejsca pracy i rozpoznawalności zależy niemal wszystko: rodzaj umowy, wysokość stawki za wejście antenowe, liczba godzin oraz dostęp do dodatkowych zleceń. Dlatego porównując zarobki pogodynki, trzeba zawsze pytać: gdzie, na jakiej antenie i w jakiej roli?

Ile zarabia pogodynka w telewizji ogólnopolskiej?

To pytanie zwykle pada jako pierwsze, bo to właśnie prezenterzy z głównych stacji tworzą wrażenie „złotej pracy przy pogodzie”. Widełki są szerokie, ale można je uporządkować w dwa główne poziomy.

Początkujący prezenter pogody

Na starcie w dużej stacji raczej nie ma co liczyć na słynne „dziesiątki tysięcy”. Początkujące osoby trafiają zwykle do poranków, kanałów tematycznych albo obsługują krótsze wejścia pogodowe poza prime time.

Typowe widełki w ogólnopolskich stacjach komercyjnych i TVP (dane z rynku, rozmów branżowych i dostępnych przecieków):

  • 5 000–8 000 zł brutto miesięcznie przy umowie o pracę, dla osób wchodzących w zawód w dużej stacji
  • 300–700 zł brutto za jedno wejście antenowe przy umowach cywilnoprawnych lub B2B

W praktyce początkujący prezenter pogody często:

  • łączy kilka funkcji (np. pogoda + prowadzenie krótkiego pasma newsowego)
  • pracuje w systemie zmianowym, także weekendy i święta
  • zarabia na poziomie zbliżonym do redaktora lub reportera w tej samej stacji

Różnica polega na tym, że twarz od pogody ma znacznie większy potencjał komercyjny w przyszłości. Nawet jeśli pensja początkowa nie robi wrażenia, to każda minuta w eterze buduje rozpoznawalność, która później przekłada się na stawki za eventy i reklamy.

Rozpoznawalna twarz stacji

Po kilku latach w stacji, gdy prezenter pogody staje się jedną z głównych twarzy pasma, liczby zaczynają wyglądać inaczej. W grę wchodzą indywidualnie negocjowane kontrakty, rozszerzenie obowiązków (prowadzenie programu śniadaniowego, wyjazdy specjalne, formaty sponsorowane) oraz zakaz konkurencji.

W tym segmencie realne są następujące poziomy:

  • 15 000–30 000 zł brutto miesięcznie przy stałym kontrakcie (umowa o pracę lub B2B)
  • 800–2 000 zł brutto za pojedyncze wejście lub odcinek przy rozliczaniu zadaniowym

Najbardziej rozpoznawalne osoby (wieloletnie twarze głównych stacji) według branżowych szacunków i nieoficjalnych informacji mogą przekraczać 40 000–60 000 zł miesięcznie, ale to zwykle suma: podstawy ze stacji + kontraktów reklamowych + płatnych eventów. Sama „pogoda w studio” rzadko generuje tak wysoką pensję w oderwaniu od reszty aktywności.

W praktyce prezenter pogody w ogólnopolskiej telewizji zarabia od 5–8 tys. zł brutto na starcie do nawet 20–30 tys. zł brutto miesięcznie przy statusie rozpoznawalnej twarzy. Wyższe kwoty to efekt synergii: media + reklamy + eventy.

Pogodynka w telewizji regionalnej i radiu

Większość osób nie trafia od razu do ogólnopolnych serwisów. Dla wielu naturalnym początkiem jest telewizja regionalna lub radio. Tam zarobki są wyraźnie niższe, ale łatwiej zdobyć pierwsze minuty na antenie i zbudować portfolio.

W ośrodkach regionalnych telewizji publicznej i lokalnych stacjach komercyjnych typowe widełki wyglądają następująco:

  • 3 500–6 000 zł brutto miesięcznie na etacie (pełen etat + różne obowiązki, nie tylko pogoda)
  • 100–300 zł brutto za wejście antenowe przy rozliczaniu „od wejścia”

W radiu sytuacja jest podobna, z tym że prognoza pogody rzadko jest osobnym stanowiskiem – częściej dodatkiem do roli prezentera, wydawcy lub lektora serwisów. W małych rozgłośniach zdarzają się stawki, które de facto wymuszają dorabianie poza mediami, np. 25–60 zł brutto za wejście lub prognozę nagrywaną „taśmowo” na cały dzień.

Wiele osób godzi się na takie warunki z premedytacją – traktując lokalne media jako trampolinę do większych stacji. Z punktu widzenia budowania kariery ma to sens, ale warto mieć świadomość, że finansowo to często etap „dokładania” do zawodu, szczególnie w dużych miastach.

Zarobki poza anteną: eventy, reklamy, social media

Prawdziwe różnice w zarobkach pogodynek zaczynają się tam, gdzie wchodzi komercja. Nawet średnio znana twarz z telewizji regionalnej może zarobić w jeden weekend tyle, ile w miesiąc na etacie – jeśli dobrze wykorzysta swoją rozpoznawalność.

Kontrakty reklamowe i współprace

Reklamy to osobny świat. Stawki zależą od zasięgu kampanii (lokalna vs ogólnopolska), długości emisji i tego, czy pogodynka pojawia się jako „twarz marki”, czy tylko jako lektor.

Orientacyjne poziomy:

  • 5 000–15 000 zł brutto za pojedynczą kampanię lokalną (plakaty, social media, spot w regionalnej stacji)
  • 20 000–80 000 zł brutto za ogólnopolską kampanię telewizyjno-internetową z wizerunkiem
  • dla topowych nazwisk stawki mogą przekraczać 100 000 zł za kampanię

Do tego dochodzą mniejsze, ale częste zlecenia:

  • prowadzenie eventów na żywo (konferencje, gale, imprezy miejskie) – często 2 000–8 000 zł brutto za dzień
  • płatne współprace w social media – od 1 000–2 000 zł za pojedynczy post przy mniejszych profilach do kilkunastu tysięcy przy dużych zasięgach

Nie każdy prezenter pogody wchodzi w ten segment. Część wybiera bardziej ekspercką ścieżkę (np. współpraca z instytucjami naukowymi, uczelniami), gdzie zarobki są niższe, ale marka osobista ma inną jakość – mniej „celebrycką”, bardziej merytoryczną.

Od czego realnie zależą stawki?

Wynagrodzenie pogodynki to wypadkowa kilku czynników. Nie wystarczy „dobrze wyglądać przed kamerą”, choć wizerunek oczywiście ma znaczenie.

  • Stacja i zasięg – ogólnopolska telewizja płaci inaczej niż miejska kablówka. To banał, ale wpływ jest ogromny.
  • Rodzaj umowy – umowa o pracę bywa niższa kwotowo niż B2B, ale daje stabilność. Przy B2B łatwiej „dobić” zarobki dodatkowymi zleceniami.
  • Zakres obowiązków – osoby, które tylko prowadzą pogodę, zwykle zarabiają mniej niż te, które także współtworzą program, piszą teksty czy przygotowują materiały.
  • Rozpoznawalność i wizerunek – im silniejsza marka osobista, tym łatwiej negocjować stawki w stacji i poza nią.
  • Umiejętności dodatkowe – języki obce, obycie z live’ami w social media, wiedza meteo ponad „ściągę z promptera” – wszystko to ma przełożenie na pieniądze.

Warto mieć świadomość, że negocjacje w mediach rzadko są w pełni transparentne. Dwie osoby na podobnym stanowisku potrafią zarabiać zupełnie różne kwoty, bo jedna ma mocnego agenta albo twardo negocjuje, a druga „cieszy się, że jest na antenie”.

Jak wejść do zawodu i nie pracować za darmo?

Wiele historii z rynku wygląda podobnie: praktyki, staż, długie miesiące za głodowe stawki albo „za możliwość przyglądania się, jak to się robi”. Da się tego nieco uniknąć, choć wymaga to świadomego podejścia.

Przy wejściu do zawodu pomaga:

  1. Portfolio wideo – krótkie prognozy nagrywane samodzielnie, nawet telefonem, ale z dbałością o dźwięk, światło i strukturę.
  2. Podstawy meteorologii – nie trzeba być synoptykiem, ale warto rozumieć, co stoi za mapą z aplikacji, żeby nie być tylko „czytaczem”.
  3. Obecność w social media – własne konto z prognozami (TikTok, Instagram, YouTube) bywa dziś lepszym CV niż tradycyjny dokument PDF.
  4. Świadome podejście do staży – jeśli staż jest niepłatny, powinien być krótki i konkretny (np. 1–3 miesiące z jasno określonym celem i feedbackiem).
  5. Znajomość widełek – przy pierwszych propozycjach warto mieć w głowie realne liczby: 3 500–5 000 zł brutto na start w mniejszych mediach i ok. 5 000–7 000 zł brutto w dużych, przy pełnym etacie.

Pojawiające się oferty „za darmo, ale w zamian za rozpoznawalność” warto traktować ostrożnie. Rozpoznawalność bez wynagrodzenia ma sens tylko wtedy, gdy jest świadomą inwestycją w bardzo krótki etap przejściowy i towarzyszy jej budowanie własnych kanałów (np. profil ekspercki w sieci), a nie wyłącznie praca na markę stacji.

Podsumowując: zawód pogodynki w Polsce potrafi być jednocześnie skromnie opłacanym zajęciem w lokalnych mediach i bardzo dochodowym biznesem dla kilku rozpoznawalnych twarzy. Różnica nie wynika tylko z „szczęścia do anteny”, ale z kombinacji miejsca, umowy, kompetencji i zdolności do wykorzystania rozpoznawalności poza studiem. Dla osób, które świadomie wejdą w ten świat, pogoda może stać się solidnym źródłem utrzymania, a z czasem – platformą do rozwinięcia dużo szerszej kariery w mediach i biznesie.